Rozszyfruj jego wiadomości

Ledwie zapoznany przesyła SMS-a: „Co słychać?”

Wówczas jedynie dudnienie serca na wieść o wiadomości od niego. Czy on chce cię zaprosić na randkę ? Czy odwrotnie, zagaduje, żeby spławić? A może zwyczajnie jest ciekawy, co robisz ? A więc wiesz co napisać ? Nadać mu GIF-a, emoji czy odpisać coś ciekawego? A może ogólnie nie odpowiadać. Zgodnie z badaniami, wszelkie słowa czy ikony, bądź literówki w tekście są istotne. I jak tu się nie stresować ? Spokojnie. Mamy podpowiedz, jak się obejść z taką korespondencją, żeby była prosta, a jej sens nie uciekł między wierszami. Pisz tak.

Masz go dość ? możesz zrobić tak
Naj odpowiedniej będzie pisać wg prawdy. Czyli: „ Miło mi, że cię poznałam, lecz nie mam romantycznego nastroju. Życzę szczęścia w przyszłości.”.

NACHALNY EROTOMAN
Prześlij mi swą nagą fotkę… No już, i tak nikomu nie pokażę. Prześlę swoją.
Zastanawiasz się: Oczywiście, a moje piersi w minutę zyskają milion followerów na Insta- gramie. Ponadto i tak ci się nie chce widzieć jego miejsc intymnych. Napisz: Gdy czujesz, że na seksting ze zdjęciami miejsc intymnych nie przyszła jeszcze pora, lecz tak naprawdę fa¬cet się zauroczył wyglądem, odpisz zadzior¬nie. „Wyślij mu sygnał, że to dzieje się za szybko, używając emoji”, uważa Julie Spira, spec od randkowania.

FACET OD SEKSU
Szybki numerek? Chętna ?
Zastanawiasz się: Jestem na to nastawiona już od 12 godzin! Szkoda, że zauważyłeś to tak późno. Nie odpisuj. Chociażby na razie. Poczekaj do jutra. Lecz gdy cię kusi ręka, Julie Spira uważa, aby użyć chwili na wytyczenie zasad. Napisz: „Przykro mi twój czas minął”. Dołącz do wiado¬mości GIF-a z seksownie rozczochranymi włosami, gdybyś dopiero co wstała z łóżka. I niech on pragnie cię jeszcze bardziej. I przyswoi sobie by odzywać się wcześniej.

KUMPEL, Z KTÓRYM KORESPONDUJESZ MAILOWO
Jak mija dzień ? Daj sygnał, jak ci poszła prezentacja.
Zastanawiasz się: Czy my tworzymy wirtualną parą?? ? Człowieku, zaproś mnie w końcu na autentyczną randkę w realu!
Co napisać: „ Zaproponuj randkę albo się zgodzi, albo nie”, uważa Spira. Użyj czegoś o czym mówił wcześniej. Np.: „Hej, prezentacja wyszła super! Poza tym, pamiętam, że miałeś ochotę iść na koncert XXX. Grają w piątek wie¬czorem. Ja się wybieram. Masz ochotę iść ze mną ?” Dostaje jawny komunikat, jednocześnie wie, że bez względu na to czy z nim, czy nie, będziesz się dobrze bawić. Następny ruch musi wykonać on.

FACET KTÓRY CIAGLE GDZIES ZNIKA
Przepraszam, że nie odzywałem się tak długo…
Zastawiasz się: Gdy w końcu zapomniałam o jego następnej ucieczce bez jakichkolwiek wyjaśnień, on wrócił. Napisz „ Racja, przepadłeś. Czyli, że mogę randkować z innymi?” Widomość, że masz też inne warianty, może rozpalić w nim chęć rywalizacji, twierdzi Lizzie Post z Emily Post Institute. Lecz gdy nie masz ochoty pozbywać się go spławić go za szybko, odpisz: „Naprawdę?” Fachowiec od randkowania twierdzi: „To on powinien sprostać tej sytuacji, z tego też powodu jednowyrazowa odpowiedź będzie najlepsza. Niech powalczy”.

TEKSTER GADUŁA
Dziś byłem mocno produktywny. Przyrządziłem lasagne na obiad, byłem u dermatologa z moją kurzajką na stopie, a obecnie relaksuje się w łazience.
Zastanawiasz się: Wow! Czy jest coś czego nie muszę wiedzieć ? Tego co ci napisał..Napisz: „Jestem niezwykle za¬jęta, Lecz czekam na naszą wtorkową randkę. Do zobaczenia”. A kiedy dojdzie do randki, powiedz:„Miło mi, że o wszyst¬kim mi mówisz, lecz nie najlepiej się czuję z tym, że z braku czasu nie w zawsze mogę dać odpowiedz ci”, twierdzi Post. Mówisz mu, że lubisz, kiedy się odzywa, lecz nie zawsze jest pora na tego typu wyznania.

Jak zorganizować piknik

Jak zorganizować piknik

Wiosenno- letnie miesiące, to w Polsce najlepszy czas na spędzaniu czasu z rodziną i przyjaciółmi na łonie natury. W ostatnich latach bardzo popularną formą spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu stały się grille. Co zrobić, jeśli jednak znudziły Ci się posiadówki przy karkówce i piwie w kłębach gryzącego w oczy dymu, albo chciałbyś się wyrwać gdzieś dalej niż własny ogródek? Odpowiedź jest jedna- piknik!

Z kim i gdzie?

Najważniejsze przy tego typu spotkaniach jest zawsze odpowiednie towarzystwo. Zaproś kilku najbliższych znajomych, przyjaciółki/ kumpli albo tylko ukochaną osobę, w zależności czy ma to być spotkanie w większym gronie, babskie popołudnie, czy randka. Następnie wybierz miejsce pikniku. Kiedy dysponujesz samochodem, ogranicza Cię jedynie fantazja, możesz znaleźć: miejski park, zalew lub jezioro, leśną łąkę albo górskie zbocze. Jeśli jesteś zdany na komunikację miejską, rower albo własne stopy wybierz ustronne miejsce w swojej okolicy, albo w niedużej odległości od przystanku, żeby wygodnie się do niego dostać. Idealne miejsce piknikowe na upalny dzień, oczywiście będzie znajdowało się w cieniu.

Co i na czym?

Żaden piknik nie obędzie się bez dwóch rzeczy: koca i jedzenia. Koc, mata lub inna rzecz służąca do siedzenia najlepiej jak będzie duża, nieprzemakalna z dolnej strony i wygodna, a także przyjemna w dotyku. Można pokusić się także o specjalny kosz, z zestawem piknikowym w środku, albo posłużyć się zwykłym wiklinowym koszykiem lub przynieść jedzenie w jakiś inny sposób. Ważne, żeby było to dla nas poręczne, a produkty spożywcze dotarły cało na miejsce pikniku. Do jedzenia na kocu sprawdzą się zawsze jednorazowe zestawy: talerzy, sztućców, kubków i serwetki. Na piknik najlepiej zabrać owoce lub zrobioną z nich sałatkę, kanapki, tartę na kruchym lub francuskim cieście na słodko lub wytrawnie, jakieś proste ciasto z owocami sezonowymi, sałatkę np. grecką i trochę przekąsek. Najlepiej jak każda z zaproszonych osób przyniesie jedno danie, przekąskę i napój. Do picia sprawdzi się zawsze woda, lemoniada, cola albo soki. Ewentualnie jakiś lekki, orzeźwiający alkohol, typu cydr, szprycer lub prosecco, jeśli rozłożyliśmy się w miejscu, gdzie można go spożywać.

Co jeszcze?

Na piknik w większym gronie osób warto spakować akcesoria, które umilą nam wspólnie spędzany czas. Jeśli nie możesz obejść się bez muzyki zabierz mały, przenośny głośnik. Kiedy cenisz sobie błogie lenistwo i wygodę wrzuć do koszyka dobrą książkę lub gazetę i poduszkę. Nad wodę spakuj krem z filtrem, okulary, strój kąpielowy i dmuchane kółko. Gdy lubisz sport i rywalizację, przywieź z domu frisbee, zestaw do badmintona, bule albo piłkę do siatkówki. A kiedy zechcesz odpocząć przydadzą się gry planszowe, których jest na rynku duży wybór. Na koniec pamiętaj, żeby miejsce, w którym piknikowałeś zostawić w takim stanie, w jakim je zastałeś, a wszystkie śmieci i inne niepotrzebne rzeczy wyrzucić do śmietnika lub jeśli to niemożliwe zabrać ze sobą do domu.

Spokojna przystań

Zewsząd pośpiech, gonimy za szczęściem, przejawiającym się dzisiaj w kontekście ściśle materialnym. Nie mamy czasu dla nikogo oprócz siebie, i to w sposób ograniczony nic tak naprawdę nie jest ważne poza naszym umownym wygodnym życiem. Nikt już w towarzystwie nie szczyci się przeczytaniem wszystkich dzieł pisarza uhonorowanego Noblem.

Książka w tej życiowej „gonitwie” to zbyt duży balast, nas interesują szybkie doznania, nawet randka powoduje to, że ukradkowo spoglądamy na zegarek odnosząc wrażenie, że zajmuje zbyt wiele czasu.
Przecież wszystko można sobie powiedzieć poprzez tzw. krótką wiadomość tekstową.

Słowo pisane nie jest w cenie, bardziej interesują nas kwestie które można zmierzyć i ocenić na zasadzie przydatności jeśli nie do realizacji celów, to do korzyści materialnej, w myśl koncepcji: angażuję się w zdarzenia tylko opłacalne, czytanie wymaga uwagi książka ma zastosowanie tylko jednorazowe i jak znaleźć na nią czas jeśli zajmują nas tylko to co powtarzalne, czyli znane i sprawdzone, praca wymierna z niej korzyść, która pozwala na nabywanie produktów niezbędnych do zaspokajania potrzeb dzisiejszych i dających poczucie istnienia w świecie życia codziennego, bez poznawania „innych światów” jakie niesie za sobą literatura. Przecież „ nasze” wartości są powszechne nie potrzebujemy innych ocen odmiennych „spojrzeń”, jedynie doceniamy – „ naszą rzeczywistość”. Po co sięgać po książkę, skoro wszystko wiemy lepiej, jednym słowem- strata czasu.
I to myślenie przynosi czas pozbawiony bohaterów, autorytetów sami dla siebie stajemy się sędziami naszego życia, z tym że nie dopuszczamy w tej wewnętrznej rozprawie do głosu „prokuratora”, jedynie „ adwokat” to nasz zaufany i jedyny przyjaciel.

Ale należy pamiętać, że przyjaźń zdarza się bardzo rzadko bezinteresowna i życiowy doradca, który przyzwala na odrzucenie literatury w życiu codziennym pozbawia nas kultury słowa i stąd na ulicach dochodzą do naszych uszu słowa „protezy”, czyli wulgarne przekleństwa.

Szczególnie twórcy filmowi z niemal całego świata nagminnie gustują w prostackich odzywkach, aby pozyskać do sal kinowych tych „ambasadorów” języka mocno ubogiego przy okazji depcząc walory artystyczne i spychając go na peryferie, lub uznając za nie warte zachodu.

Literatura, przeważnie ta z prawdziwego zdarzenia, posługuje się słowem wyszukanym, sugestywnym, oczywiście przekleństwo też spełnia tę rolę, ale opakowanie zastępcze nigdy nie dorówna oryginałowi i nie zostanie wyjątkowe.

Tak, że zauważalny „zmierzch literatury” jest fatalny w skutkach, i należy ten trend odwrócić, jeśli pozwolimy aby zmierzch zamienił się w mrok, odwrotu już nie będzie.

Pamiętajmy, że jeśli rezygnujemy z czegoś co jest niezbędne w każdym cywilizowanym narodzie, sami stajemy się „ barbarzyńcami „ słowa”, przez co wykonujemy zwrot w kierunku, który będzie skutkował naszym upadkiem intelektualnym i jeszcze na domiar złego zostanie odziedziczony przez naszych potomków. Tak, że tolerując i legalizując „zmierzch literatury”, skazujemy siebie i naszych bliskich na quasi, wtórny analfabetyzm. Zdaniem niektórych z nas, wszystko zależy od nas samych, można się z tym zgodzić lub nie, ale patrząc jak technologie „obrazkowe” wykluczają słowo pisane z naszego życia, warto zastanowić się czy zrywanie z potrzebą zgłębiania literatury, która do niedawna wydawała się „ nieśmiertelna”, czyli powszechne czytanie książek, nie spotka nas efekt domina.

Karczowanie tego trendu może spowodować to, że w rezultacie „uschnie” wszystko to dzięki czemu różnimy się w sposób znaczący od zwierząt, i nie tylko, nie spowoduje wyraźnej agonii naszego świata wartości, czy wręcz jego zgon.

Nasza komunikacja opiera się na słowie, i jeśli nasze słownictwo będzie skromne, bo tak się stanie gdy będziemy traktować czytanie jako stratę czasu, to wówczas nic nie będzie miało odpowiedniej oprawy i wymowy.
Także Rodaku, pamiętaj wszyscy: bohaterowie twojego dzieciństwa mieli swoje miejsce w literaturze, nie byłoby Robin Hooda i Kmicica, gdyby nie tak odległe „złote czasy” czytelnictwa. Lektura szeroko rozumianych książek skutkowała zupełnie odmiennymi postawami życiowymi, czy upadek poprzedniego systemu politycznego byłby możliwy gdyby nie postawy patriotyczne zaczerpnięte z literatury? Dzielni powstańcy warszawscy, to zazwyczaj czytelnicy Sienkiewicza, ich heroizm nie brał się z niczego, był kształtowany przez pokolenia Polaków, dla których przekaz słowny był niekiedy jedynym sposobem nabywania wiedzy o historii Polski. Czy odrodzenie po ponad wieku niewoli naszej ojczyzny byłoby w ogóle możliwe, jeśli nie byłby czytany Mickiewicz, Słowacki, Norwid?

Na pewno młodzi ludzie powiedzą – „ liczy się tylko to co dziś” reszta nas nie obchodzi. Można się z tym zgodzić, tylko żeby było to co dziś, musiało się bardzo wiele zdarzyć wcześniej, bo to co wcześniej, w sposób wyraźny rzutuje na dzisiaj.

Rozwój cywilizacyjny to proces, trwający przez wieki, i zapewne cały czas w teraźniejszości będzie się ekspansywnie unowocześniał.

Piewcy odrzucania przeszłości na rzecz przyszłości i nowych rozwiązań technologicznych powiedzą – jakie możliwości miano kiedyś ?. Pióro i pergamin, ale należy pamiętać że to w dzisiejszych czasach powstało stwierdzenie – „ tak proste, że aż genialne”, czyli jedynie proste w użyciu środki, dawały postęp światu.

Wiem, że te słowa są znacznym uproszczeniem, ale gdy mamy przed sobą zamkniętą powieść beletrystyczną, czy historyczną wraz z jej otwarciem i czytaniem poznajemy niekiedy inny model postrzegania życia czy świata, i my ten kapitał dobrowolnie odrzucamy w imię nowoczesności, tyle że można zapytać – skąd wezmą się odrębne poglądy, jeśli wszyscy będziemy tacy sami i będziemy mieli identyczny pogląd na życie? Czyż konwersacja to nie dialog odmiennych myśli, które kształtuje literatura bez względu na to czy jest proza lub poezja. Wszak książka nie wymaga oprogramowania i aktualizacji, jest produktem w pełni gotowym, ale my jej nie zauważamy, w myśl postrzegania dzisiejszego świata, czyli szkoda czasu i wszystko wiem lepiej, ale w skrytości ducha przyznajemy sami sobie, że nie do końca mamy rację.

Ale skoro nasi mniejsi bracia, aby przeżyć, nawzajem się wykluczają, to my nie będziemy gorsi, i wykluczymy literaturę z naszego życia, w myśl zasady po co się zastanawiać co autor miał na myśli, skoro w telenoweli aktorzy kilkakrotnie wszystko wytłumaczą. Tyle, że trening mózgu podczas czytania jest bardzo przydatny w codziennym życiu, łatwiej nam znacznie wyartykułować nasze myśli werbalnie. I gdy tak przemierzamy każdy dzień po wzburzonych „ falach życia”, często z towarzyszącą burzą mózgu, każdy z nas może posiadać w swym domu „ spokojną przystań” w postaci domowej biblioteki, i dzięki literaturze i wszelkiemu słowu pisanemu w sposób frapujący poznawać świat, i przy okazji „ samego siebie”.

Pierwszy taniec na ślubie

Wszyscy weselni goście zebrali się na sali, wzniesiono toast, zjedzono pierwszy posiłek – i co dalej? Według tradycji, która zdążyła się już dobrze zakorzenić w polskich zwyczajach weselnych, jest to czas na pierwszy taniec Pary Młodej.

Nie jest to przypadkowy utwór, zagrany przez weselny zespół, lecz specjalna piosenka, która z jakiegoś powodu wydaje się wyjątkowa dla Pary Młodej. Czasem bywa tak, że z jej wskazaniem nie ma żadnego problemu i jeszcze na długo przed ślubem para doskonale wie, do czego będzie tańczyć po raz pierwszy na swoim weselu. W większości przypadków nie ma jednak tak łatwo – kobieta i mężczyzna mogą mieć różne wizje tego tańca, swoje dobre rady zapewne będzie chciała też wtrącić rodzina i znajomi. Warto zastanowić się bardziej nad jego symboliką tak, aby ułatwić sobie podjęcie decyzji.

Znaczenie pierwszego tańca

Pierwszy taniec Pary Młodej to czas, kiedy oczy wszystkich gości zwrócone są właśnie na tą dwójkę świeżo poślubionych sobie osób. Kroki tańca symbolizują wspólne wejście w nowy rozdział życia, w którym niczym w tańcu – para będzie nawzajem się wspierać i współdziałać, z gracją i klasą. Dodatkowego znaczenia pierwszemu tańcu nadają słowa wybranej piosenki, najczęściej mówiące o miłości i pozytywnych uczuciach, jakie łączą małżonków. Mogą one nie być zbyt dosłowne, ale w ten sposób kojarzyć się Parze Młodej. Może wydawać się, że to jeszcze bardziej komplikuje wybór tego utworu, jednak praktycznie każda para ma jakąś piosenkę, która kojarzy im się z momentem ich poznania, pierwszą randką, pocałunkiem lub inną przełomową chwilą ich związku.

Klasyczny wybór

Pary, które nie chcą ryzykować wyborem utworu, do którego trudno będzie tańczyć, często decydują się na znane wszystkim rockowe ballady lub inne tradycyjne utwory, dotykające tematów miłości, wzajemnego oddania lub samego ślubu. W polskiej historii muzyki jest ich sporo i co ważne, są one znane niemal wszystkim, więc dobrze nadają się na wesele z gośćmi w różnym wieku. Zwykle nawet osoby, które nie do końca pewnie czują się tańcząc, bardzo szybko znajdują wspólny rytm w takich piosenkach i z łatwością poddają się płynącej melodii.

Coś szalonego

Pary, które za cel stawiają sobie to, aby ich wesele było jak najbardziej oryginalne, czasem decydują się na niebanalne i nieznane szerszemu gronu utwory, które z jakichś powodu dla nich są ważne. Mogą też wybrać jakąś żywiołową muzykę, do której zaprezentują specjalny układ taneczny. Moda na takie rozwiązania przyszła do nas z Zachodu i jest coraz częściej wykorzystywana na weselach młodych osób. Para przygotowuje hit do którego przećwiczyła kroki, lub całą wiązankę hitów zmiksowaną w jeden utwór. Taki taniec jest na pewno bardzo energiczny i atrakcyjny dla obserwujących go gości. Nierzadko do jego wykonania używa się różnych rekwizytów, takich jak specjalne dodatki do strojów itp. Wymaga to dłuższego przygotowania, ale uwiecznione na filmie staje się bardzo ciekawą pamiątką i świadectwem, że małżonków stać na różne szaleństwa.

Porada choreografa

Przyjmijmy że decyzja została podjęta – wybrany został walc, albo energiczna salsa do latynoskiej muzyki. Co jednak, jeśli okazuje się, że przyszli małżonkowie nie do końca dobrze radzą sobie z tanecznymi ruchami? Być może warto zgłosić się po pomoc do profesjonalnego choreografa po indywidualne lekcje tańca. W ciągu kilku spotkań będzie mógł on skorygować błędy i pokazać nad czym trzeba popracować. Istnieją także specjalne kursy tańca dla narzeczonych, na które warto zapisać się już kilka miesięcy przed ślubem. Takie lekcje nie są wielkim wydatkiem, a czasem mogą rozbudzić taneczny talent w osobach, które nawet nie domyślały się jego istnienia.

Jakie są plusy bycia singlem?

Większość osób, które nie posiadają drugiej połówki w pewnym momencie życia zaczyna marzyć by takową spotkać. Są również osoby, które deklarują się jako samotnicy z wyboru. Nawet jeśli należymy do tej pierwszej grupy, nie powinniśmy zamartwiać się zbytnio tym, że jeszcze nie mamy drugiej połówki.

Czekając na miłość, warto uświadomić sobie, że to siebie powinniśmy stawiać zawsze na pierwszym planie. Nasze życie może być szczęśliwe zarówno wtedy gdy jesteśmy zakochani jak i wtedy gdy żyjemy w pojedynkę. O wiele łatwiej jednak dostrzegać plusy życia w związku. Dla osoby, która jest samotna, związek jawi się niemalże jako przedsionek nieba. Jakie są jednak plusy bycia singlem? Z pewnością jest nim brak kontroli drugiej osoby nad naszym życiem.

Nikt nie rozlicza nas z naszego wolnego czasu i nie musimy się tłumaczyć gdzie byliśmy późnym wieczorem. Niezaprzeczalną zaletą bycia singlem jest również to, że nadal możemy wyobrażać sobie jak ma wyglądać nasz związek w przyszłości. Niestety, często kiedy jesteśmy już w prawdziwym związku, okazuje się, że na takie wyobrażenia nie ma już miejsca. Kolejne plusy bycia singlem jakie należy wymienić to z pewnością to, że możemy chodzić na randki i flirtować bez ograniczeń i nie będziemy rozliczani z tego tytułu. Ciężko również zapomnieć o tym, że jako single jesteśmy często atrakcyjniejsi, gdyż staramy się przypodobać płci przeciwnej i dbamy o wygląd nieco bardziej niż żyjąc w kilkuletnim związku. Niestety, najczęściej zalety bycia singlem dostrzegamy dopiero tkwiąc w toksycznym związku lub tuż po jego rozpadzie, a szkoda, bo gdybyśmy widzieli je wcześniej, nasze życie byłoby dużo szczęśliwsze.

Wady i zalety pozycji seksualnych

Różne pozycje seksualne służą do urozmaicenia życia seksualnego. Powtarzanie ciągle tego samego w końcu się znudzi, dlatego ludzie szukają nowości, z których będą mogli czerpać nowy rodzaj radości. Zmiana pozycji seksualnych na nową jest dobra, jednak trzeba pamiętać, że każda pozycja ma swoje wady i zalety. Oto kilka przykładów:

1. Pozycja na pieska
Jedna z najpopularniejszych pozycji podczas stosunku, jednak i ona nie jest pozbawiona wad. Do jej wad można zaliczyć fakt, że ze względu na głębokość pchnięć potrafi być bolesna zwłaszcza dla początkujących i niedoświadczonych par. Inni do jej wad zaliczają też brak kontaktu wzrokowego z partnerem, co szczególnie dla par romantycznych jest problemem.
Z kolei do zalet można zaliczyć łatwy dostęp do łechtaczki co może zwielokrotnić przyjemność u kobiety. Dodatkowo mężczyzna może pieścić całe ciało kobiety zwiększając tym sposobem jej doznania.

2. Pozycja na słonia
Jest mniej znana niż pozycja na pieska, jednak również dostarcza masy przyjemności. W tej pozycji kobieta leży na brzuchu, a jej nogi są złączone i wyprostowane. Do zadań mężczyzny należy położenie się na partnerkę wzdłuż jej ciała i włożeniu penisa do pochwy.
Do zalet tej pozycji można zaliczyć wzmacnianie bliskości partnerów. Ponadto penetrowana kobieta może dodatkowo sama pocierać łechtaczkę co zwiększy przyjemność. Tutaj dominuje mężczyzna, ale to może być w zależności od kobiety wada bądź zaleta.
Pozycja nie ma zbyt wielu wad, jednak doszukując się ich można stwierdzić, że jeśli mężczyzna będzie dużo cięższy od kobiety może ona czuć się przygnieciona i mieć problemy z oddychaniem. Druga wadą jest dominująca pozycja mężczyzny jeśli kobieta lubi być stroną dominującą to ta pozycja nie będzie sprawiać jej przyjemności, natomiast jeśli lubi jak to mężczyzna przejmuje kontrolę to ta pozycja jak najbardziej jej się spodoba. Wprawdzie pozycja nie jest skomplikowana, ale niedoświadczone pary mogą mieć problemy z tą pozycją co również można zaliczyć do niewielkich wad.

3. Pozycja „łyżeczki”
W tej pozycji partnerzy leżą na tym samym boku, a mężczyzna kładzie się za plecami partnerki i „wchodzi” w nią od tyłu.
Zaletą tej pozycji jest z pewności to, że mogą ją stosować kobiety w ciąży, gdyż nie wymaga zdolności akrobatycznych jak niektóre pozycje. Dodatkowo jest to pozycja spokojna, relaksująca pozwalająca na pieszczoty i okazywanie czułości. – dla par z gatunku romantycy idealna.
Wady: nie jest opozycja dla par dynamicznych z dużą energią. W tej pozycji odnajdą się tylko pary lubiące spokojny, powolny i cichy seks z delikatnymi pieszczotami.
W każdej pozycji seksualnej znajdą się wady i zalety, dlatego przed wprowadzeniem określonej pozycji w życie trzeba zapoznać się z nią i dopiero wówczas stwierdzić czy jest to ta pozycja, która da maksimum satysfakcji seksualnej, bo przecież o to chodzi w seksie.

Specyfiki na potencję, które znajdziesz… W kuchni!

Dane statystyczne pokazują, że około 100 milionów mężczyzn aktywnych seksualnie cierpi na zaburzenia erekcji. Zanieczyszczenie środowiska, permanentny stres i zbyt szybkie tempo życia sprawiają, że liczba ta rośnie z roku na rok. Naukowcy szacują, że w 2025 roku problemy będą dotyczyć 300 milionów pacjentów. Kłopoty z potencją wrastają po 40 roku życia, dotykając blisko 1/3 badanych. Po przekroczeniu 60 lat dysfunkcja seksualna dotyczy ponad 60% mężczyzn. Niestety jedynie 10% z nich udaje się po pomoc do lekarza lub stosuje rozmaite środki wspomagające, które pozwalają w pełni cieszyć się życiem seksualnym. Tymczasem specjaliści przekonują, że we wczesnym stadium zaburzeń, można z nimi walczyć domowymi sposobami. Szereg specyfików, które zapewnią Wam poprawę potencji znajdziecie… W kuchni. Odpowiednia dieta i spożywanie określonych posiłków podniesie poziom libido, zapewni lepsze ukrwienie narządów płciowych i zwiększenie wydzielania testosteronu. Jeśli zatem szukacie skutecznej recepty na poprawę aktywności seksualnej, zachęcamy Was do zapoznania się z produktami, które koniecznie powinny znaleźć się w Waszych posiłkach.

Czym są zaburzenia erekcji?

Według definicji opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia, zaburzenia potencji określane są jako nawracająca niezdolność do osiągnięcia i/lub utrzymania erekcji koniecznej do prowadzenia satysfakcjonującego życia seksualnego. Z diagnostycznego punktu widzenia problemy te obejmują co najmniej 25% podejmowanych prób seksualnych. Dysfunkcje te są zazwyczaj ignorowane, co sprawia, że wielu mężczyzn w ogóle nie podejmuje prób leczenia. Około 40% badanych wierzy bowiem, że problemy mają charakter przejściowy. Specjaliści zgodnie twierdzą jednak, że wczesne wspomaganie erekcji naturalnymi metodami jest skutecznym sposobem na zapewnienie sobie udanego współżycia, podniesienia samooceny i ogólnej poprawy nastroju. Od wieków ludzie sięgali po rozmaite afrodyzjaki, czyli składniki posiłków wzmagające pożądanie i usprawniające pracę narządów płciowych. Swoją nazwę wzięły od greckiej bogini miłości – Afrodyty. Ich działanie poległa głównie na wspomaganiu układu krążenia, zwiększaniu wydzielania męskich hormonów płciowych oraz pobudzania komórek nerwowych, które stają się bardziej wrażliwe na bodźce. I chociaż w 30% przypadków okazuje się, że afrodyzjaki wywołują jedynie efekt placebo, to zdrowa, lekkostrawna żywność z pewnością usprawnia kondycję seksualną na różnych płaszczyznach. Co ważne, są to środki całkowicie naturalne, dzięki czemu nie istnieje ryzyko ich przedawkowania.

Buraki dobre na wszystko

Rozpoczynając przygodę z afrodyzjakami warto na początku sięgnąć po rodzime produkty. Zawierające mniej szkodliwych substancji chemicznych, dzięki krótszej drodze transportu oraz dostosowane do organizmów ludzi żyjących w naszej strefie klimatycznej, wykazują bardzo pozytywne oddziaływanie na zdrowie, w tym także na kondycję seksualną. Produktem niedocenianym na przestrzeni ostatnich lat są buraki. Już w starożytnej Grecji i Rzymie uznawano je za cudowny lek na choroby układu krążenia. Buraki zawierają betacyjany i szereg innych przeciwutleniaczy, które redukują wolne rodniki i skutecznie zapobiegają odkładaniu się złogów tłuszczowych w żyłach i tętnicach. Pamiętajcie, że za ponad 30% problemów z erekcją odpowiedzialna jest miażdżyca. Co ważne, buraki są także bogate w azotany, co sprawia, że stymulują produkcję tlenku azotu we krwi. Związek chemiczny obniża ciśnienie, rozluźnia naczynia krwionośne i zwiększa ich elastyczność, usprawniając krążenie, również w narządach płciowych. Buraki działają także bakteriobójczo i antynowotworowo. Poprawiając odporność organizmu sprawiają, że jesteście bardziej sprawni, macie więcej energii i, co za tym idzie, ochoty na seks. Podpowiadamy Wam także, że te niezwykłe warzywa posiadają jeszcze jedną zaletę – zmniejszają spalanie tlenu podczas wysiłku fizycznego, dzięki czemu poprawiają Waszą wydolność. Sok z buraków, barszcz czerwony, buraki zasmażane lub w sałatce – bez względu na to, które z nich lubicie najbardziej, pamiętajcie, aby nie zabrakło ich w Waszej diecie.

Aromatyczny seler wzmagający apetyt… Na seks.

Warzywem uprawianym w naszej strefie klimatycznej, które świetnie poprawia jakość życia seksualnego, jest także seler, zawierający apiol, czyli związek chemiczny zwiększający libido. Źródła historyczne dowodzą, że Madame de Pompadour, chcąc rozpalić żądze króla Ludwika XV, serwowała mu w diecie korzenie selera pod różną postacią. Samo warzywo słynęło ze swoich atutów już w starożytności. Grecy używali go jako afrodyzjaka. Z liści selera pleciono także wieńce, którymi dekorowano głowy zwycięzców igrzysk. Jego nać wykazywała także właściwości pomocne w redukowaniu skutków nadmiernego spożycia alkoholu. Nie zapominajcie także o tym, że seler jest też bogatym źródłem witaminy C. Zawarta w nim ilość kwasu askorbinowego dwukrotnie przewyższa jego poziom znajdujący się w cytrusach. Korzeń jest także cennym źródłem pierwiastków o działaniu zasadotwórczym – magnezu, potasu oraz wapnia, które regulują odpowiednią przemianę materii. Z kolei cynk, który znajdziecie zarówno w podziemnej części warzywa, jak i w naci, stymuluje wydzielanie męskich hormonów płciowych, których zbyt niski poziom we krwi powoduje problemy z erekcją.

Lek na wszelkie dolegliwości – korzeń żeń-szenia

Kolejnym warzywem korzeniowym wspomagającym potencję, jest tym razem pochodzący z Chin, żeń-szeń uważany za lek o bardzo szerokim spektrum zastosowań. W medycynie Dalekiego Wschodu znany jest od ponad 4000 lat. Badania naukowe dowodzą, że żeń-szeń zawiera ponad 200 substancji aktywnych o charakterze leczniczym, których nie znajdziecie w żadnej innej roślinie. Na uwagę zasługują przede wszystkim ginsenozydy, zwiększające zdolność hemoglobiny do transportowania tlenu i powodujące lepsze ukrwienie narządów, również płciowych. Stymulują też uwalnianie tlenku azotu, który rozszerzając naczynia krwionośne powoduje lepszy dopływ krwi do wszystkich organów w ciele. Co więcej, żeń-szeń powoduje wzrost poziomu testosteronu we krwi i zwiększa liczbę plemników w nasieniu oraz poprawia ich ruchliwość. Naukowcy z Asian Medical Center w Seulu, udowodnili, że korzeń żeń-szenia zwiększył potencję u około 60% mężczyzn, którzy wzięli udział w prowadzonych przez nich badaniach. Warzywo znane jest także ze swoich właściwości odmładzających organizm. Zawarte w nim antyoksydanty skutecznie hamują procesy starzenia i gwarantują lepszą kondycję.

Ostrygi dla każdego Casanovy

Nie od dziś wiemy, że jednym z najsilniejszych afrodyzjaków są owoce morza. O ile krewetki i ośmiornice na stałe zagościły w naszej kuchni, o tyle warto pamiętać, że najbardziej pomocne w walce z problemami ze wzwodem są ostrygi, które cieszą się ogromną popularnością już od czasów starożytnego Rzymu, kiedy uznawane były za jeden z najlepszych specyfików stymulujących libido. Naukowcy twierdzą ponadto, że legendarny kochanek Casanova spożywał dziennie około 50 małż, które rzekomo dawały mu wyjątkową kondycję seksualną. Ostrygi zawierają bowiem bardzo duże ilości cynku. Pierwiastek ten jest odpowiedzialny za zwiększanie poziomu testosterony we krwi. Hormon zwiększa apetyt na seks i niweluje wszelkie trudności z osiągnięciem oraz utrzymaniem erekcji. Cynk odpowiada także za produkcję nasienia pobudzając wytwarzanie plemników w jądrach. Pomaga także zregenerować mięśnie i warunkuje prawidłowy przyrost masy mięśniowej, co sprawia, że jest niezastąpiony w diecie osób lubiących wysiłek fizyczny.

Jajka – sekret Don Juana

Mężczyźni, którzy nie gustują w owocach morza, powinni sięgnąć po szeroko dostępny produkt, który z powodzeniem można włączyć do codziennej diety. Jajka, bo o nich mowa zawierają komplet substancji niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Dzięki temu są jedynym produktem spożywczym, z którego można stworzyć monodietę. Warto także pamiętać, że jajka świetnie wpływają na potencję. O ile Casanova rozsmakował się w ostrygach, o tyle Don Juan zjadał codziennie na śniadanie omlet z 10 żółtek. Jajka zawierają aminokwas argininę, która jest pomocna w walce ze schorzeniami układu krążenia. Znakomicie wpływa także na potencję, umożliwiając uzyskanie i utrzymanie erekcji. Niemniej ważną rolę pełnią też witaminy z grupy B, które regulują gospodarkę hormonalną organizmu. Jeszcze do niedawna jajka były uznawane za prawdziwą bombę cholesterolu. Badania naukowe potwierdzają jednak, że o ile jajka zawierają go całkiem sporo, o tyle są bogate również w lizynę – substancję, która skutecznie zapobiega odkładaniu się cholesterolu w naczyniach krwionośnych. Podpowiadamy Wam jednak, że aby czerpać korzyści zdrowotne płynące z jajek, koniecznie powinniście spożywać je w wersji lekko ściętej – najlepiej na miękko.

Czekolada, która wyzwala szczęście

Na koniec z kolei mamy prawdziwą gratkę dla łasuchów. Być może wiecie już, że czekolada świetnie wpływa na potencję. Oczywiście mowa jest tutaj o czekoladzie gorzkiej, zawierającej ponad 75% kakao. Spożywana w umiarkowanej ilości pobudza mózg do wydzielania endorfin, czyli hormonów szczęścia. Te z kolei warunkują świetny nastrój i redukują stres, dzięki czemu możecie w pełni skupić się na doznaniach seksualnych. Badania prowadzone przez włoskich naukowców potwierdzają, że czekolada skutecznie podnosi libido i zwiększa satysfakcję płynącą z życia erotycznego. Podpowiadamy Wam jednocześnie, aby zdecydowanie zrezygnować z czekolady bogatej w cukry, które po pierwsze hamują popęd płciowy, po drugie zaś są najkrótszą drogą do otyłości. Nadwaga z kolei powoduje zmniejszenie wydzielania testosteronu i jest najprostszym sposobem na spadek kondycji seksualnej.

Aside post type

This is a Aside post format. Class aptent taciti sociosqu ad litora torquent per conubia nostra, per inceptos himenaeos. Aenean at imperdiet felis, ac ullamcorper libero